Tanzania to z pewnością miejsce warte odwiedzenia. Powód jest jeden – safari. Mamy tu szansę zobaczyć całą Wielką Piątkę, czyli lwa, słonia, nosorożca, lamparta i bawoła, przy czym, jeśli chodzi o lwy, to ponoć w porównaniu z innymi afrykańskimi parkami, właśnie tu jest ich około trzech tysięcy.
Możemy tutaj spotkać także inne gatunki zwierząt. Choćby antylopy – w ciągu dwóch godzin, poza poważnie wyglądającym gnu, przed samochodem pokazuje się antylopa eland, topi, gazela Thomsona oraz gazela Granta. Przewodnicy co chwila będą zasypywać nas ciekawostkami na temat zwierząt. Wiecie dlaczego zebry stoją przytulone do siebie bokiem tak, że każda ma głowę w inną stronę? Patent jest łatwy – chodzi o to, że dzięki temu mogą obserwować całe otoczenie; przecież nie wiadomo, czy czasami gdzieś nie czai się na przykład lew.
Podczas naszego safari nie zapominamy też o ptakach – w Tanzanii jest ich około 500 gatunków. Naszym ulubionym ptakiem staje się sekretarz, nazwany tak ze względu na wyraziste pióra z boku głowy, przez co wygląda jakby chodził z długopisem za uchem. Przy strusiach nie możemy wyjść z podziwu – pani struś jest szara, bo wysiaduje jaja w ciągu dnia, a samiec jest czarny, ponieważ siedzi na nich w nocy. Ale nie tylko zwierzęta zasługują na uznanie, lecz także rośliny.
Zwierzęta w Tanzanii to największa atrakcja. Tanzania to przede wszystkim bogactwo natury, sawanny z dzikimi zwierzętami na tle pięknego Kilimandżaro. Ale to nie wszystko – Tanzania jest położona na dawnym szlaku karawan, na którym zachowało się wiele uroczych miasteczek. Przyciągają też stare miasta portowe u wybrzeży Oceanu Indyjskiego.
